Moja fit historia czyli jak zgubiłam 25 kg

Do napisania tego wpisu zabierałam się już kilka razy. Mogę bez wahania stwierdzić, że jest to najtrudniejszy wpis w mojej blogowej karierze. Póki co. Jeszcze nigdy aż tak się przed Wami nie odsłoniłam i powiem szczerze, że boję się Waszej reakcji i (pewnie) nieuniknionej oceny.

Część z Was zna moją historię. Część może nawet pamięta początek i etapy moich zmagań (mam tu na myśli znajomych z “realu”). Część z Was z kolei być może myśli, że zawsze byłam w miarę fit i być może nie powinnam rościć sobie prawa do nauczania innych jak i co jeść. Nic bardziej mylnego! Muszę przyznać, że przez całe życie zmagam się ze swoim wyglądem i samopoczuciem. Zaliczyłam mnóstwo wzlotów i upadków, sprawdziłam większość dostępnych na rynku diet wzbogaconych o różnego rodzaju aktywności fizyczne.

Mam wrażenie, że największy problem pojawił się kiedy zaczęłam pracę zawodową. Siedzący tryb życia, siedzenie przed komputerem do późnych godzin nocnych i dieta oparta głównie o pizze, pierogi i drożdżówki popijane kawą i coca colą odcisnęły swoje piętno na moim organizmie. Sytuacja uległa jeszcze większemu pogorszeniu kiedy kupiłam samochód. Stoczyłam się po równi pochyłej.

Próbowałam się ratować wykupując abonament w pewnym serwisie dietetycznym. Udało mi się zrzucić 10 kg jednak szybko zaczęło mi przeszkadzać, że co tydzień dostaję ten sam zestaw a moja dieta składa się głównie z gotowych dań mrożonych, jogurtów i chudej szynki. Brakowało mi w tym wszystkim smaku i różnorodności. To co zgubiłam szybko wróciło z nawiązką a ja przestawiłam się w tryb zaprzeczenia. Aż do momentu przełomowego, którym była firmowa sesja zdjęciowa z profesjonalnym fotografem. Kiedy zobaczyłam efekty jego pracy chciałam zapaść się pod ziemię. Byłam koszmarnie gruba! To był luty 2012 roku. Ważyłam blisko 90 kg a obwód mojego brzucha przekroczył 100 cm.

Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że źle ze mną ale zanim faktycznie zaczęłam nad sobą pracować minęło jeszcze kilka miesięcy. W lipcu tego samego roku zapisałam się do trenerki personalnej poleconej przez znajomą. Pamiętam pierwsze spotkanie, dwie godziny wysłuchiwania o tym jak bardzo sobie szkodzę i dlaczego jestem tu gdzie jestem. Jo (trenerka) była w szoku, byłam jej najcięższym przypadkiem. Pamiętam, że po raz pierwszy nie otrzymałam gotowego rozwiązania, rozpisanej na tydzień diety. Dostałam zestaw zasad,  przykazanie by notować wszystko co jem i nakaz treningu 3 razy w tygodniu. I tak zaczęła się moja przygoda z treningiem siłowym. Efekty przyszły szybko, jednak w pewnym momencie coś zaczęło się psuć. Po początkowym wzroście zaczęłam opadać z sił i coraz częściej pojawiały się złe myśli. Teraz już wiem, że moja dieta była zbyt restrykcyjna. Uboga w węglowodany, uboga w tłuszcz. Dotarłam do moich zapisków z tamtego okresu:

Jeden z jadłospisów ze stycznia 2013
Jeden z jadłospisów ze stycznia 2013

Przerażające prawda? Zaczęłam się zbliżać do tego od czego uciekałam od dłuższego czasu (ale to temat na inny wpis) a i tak dopadł mnie przestój. Waga stała, wymiary stały. Organizm chyba przeszedł w Stan Wyjątkowy.

To był też moment, kiedy poczułam, że samo ćwiczenie dla ćwiczenia nie sprawia mi przyjemności, że muszę mieć w tym jakiś cel poza odchudzaniem. Trener K. przekonał mnie wtedy bym zainteresowała się trójbojem (więcej o moich treningach tu). Wtedy też trafiłam na paleo. Najpierw wspomniał mi o nim znajomy (co na początku zignorowałam) a potem trafiłam na książkę Robba Wolfa i postanowiłam spróbować na miesiąc. Początkowo popełniałam szereg błędów na czele z niejedzeniem wystarczającej ilości tłuszczu, w końcu fobia była głęboko zakorzeniona. Tak czy inaczej i tak poczułam się o niebo lepiej. Ciągle wydęty brzuch, ciągłe zmęczenie fizyczne i psychiczne minęły! Przestałam jeść węgle przed treningiem i nagle okazało się, że czuję się lekko i mam lepsze wyniki. Pewnego dnia zrobiłam zestawienie i rozrysowałam wykres. Byłam w szoku jak bardzo jedzenie wpłynęło na moją siłę!

Efekt siłowy przejścia na paleo.
Efekt siłowy przejścia na paleo.

Wyniki sportowe poszły w górę a waga i wymiary znów zaczęły spadać. Najważniejsze dla mnie jednak było to, że zaczęłam znów żyć pełnią życia i mój blog przeszedł reaktywację. Po przejściu na paleo miałam miliony możliwości kulinarnych! Moje śniadania przestały się ograniczać do owsianki na wodzie a kolacje do chudego twarogu z tuńczykiem i pomidorem. Niedługo potem trafiłam na Azory i zaczęłam jeździć na zawody. Wszystko zaczęło się na nowo układać.

Jakiś czas później trafiłam na książkę Williamsa „Dieta bez pszenicy” i dotarło do mnie, że towarzyszący mi od zawsze Zespół Jelita Drażliwego to nie jakieś tam fanaberie i stresujący się brzuszek a całkiem poważne schorzenie o objawach zbliżonych do celiakii. Stało się dla mnie jasne dlaczego nawet przejście na low carb złożony z kaszy i owsianki nie było dla mnie dobrym rozwiązaniem i skąd się brał mój wielki brzuch (o tym też kiedyś napiszę).

Paleo pozwoliło mi nie tylko ruszyć z miejsca z redukcją czy wynikami sportowymi ale też zmienić podejście do diety. Zaczęło mi zależeć przede wszystkim na zdrowiu a nie na odchudzaniu. Zaczęłam traktować jedzenie jak sposób na jego osiągnięcie i zaczęłam naprawdę rozumieć po co mi wszystkie składniki odżywcze. Uwolniłam się też od kultu kalorii i makroelementów. Jem tyle ile potrzebuję zwracając uwagę na kompozycję składników na moim talerzu ale i na ich pochodzenie. Wiem jak dieta wpływa na moje samopoczucie fizyczne i psychiczne i wiem jak sterować swoim odżywianiem.

Właściwie patrząc wstecz nie żałuję żadnej ze swoich decyzji, każda z nich pozwoliła mi przejrzeć na oczy jeśli nie od razu to po jakimś czasie. Należę do osób, które najlepiej uczą się na własnych błędach dlatego uważam, że każdy mój krok miał sens. Jestem też wdzięczna każdej osobie, którą spotkałam na swojej drodze i wszystkim, którzy ze mną wytrzymywali w trudnych chwilach ;)

Jakie są efekty moich zmagań? Wiem, że wszyscy na to czekaliście (o ile nie przewinęliście od razu do końca!). Zaczęłam od 90 kg żywej wagi a teraz waha się ona 65 do 67 kg. Obwód mojego brzucha zmniejszył się o 30 cm a ubrania kupuję nawet o 4 rozmiary mniejsze (46 do 38). Czy to koniec? Nie. Na pewno część z Was uzna, że mogłabym wyglądać lepiej. Fakt. Stawiam przed sobą kolejne cele ale jestem dumna z tego co osiągnęłam i nie mam już takiego ciśnienia. Cieszę się z tego, że osiągnęłam stabilność i nie obawiam się kolejnego efektu Jo-Jo. Bo do czego tu niby wracać? Do pizzy, pierogów i Coli? Nie ciągnie mnie ani trochę!

Chciałabym jeszcze dodać, że specjalne propsy należą się K. za to, że wytrzymywał ze mną kiedy byłam nieznośnym żarłokiem w rozmiarze XXL <3 

Przed (02.2012) i po (02.2015).
Przed (02.2012) i po (02.2015).

Jeśli po zapoznaniu się z moją historią rozważasz przejście na paleo proszę zapoznaj się z moim przewodnikiem – O czym musisz wiedzieć zanim przejdziesz na paleo?

Powyższy artykuł ma charakter edukacyjny i nie może być traktowany jako substytut fachowej wiedzy lekarskiej/specjalistycznej. Autorzy cookitlean.pl nie biorą odpowiedzialności za sposób wykorzystania zawartych w nim informacji przez czytelników.

Podziel się z innymi, udostępnij ten wpis!
  • Ewa Skrobisz

    Piękna historia. Najgorsze jest to, że praktycznie każdy z nas przeszedł podobną drogę, zanim zorientował się, że jedzenie ma odżywiać i że jedzenie śmieci prowadzi nas do choroby. A ile osób nie orientuje się, tylko jest wciąganych w farmakologiczną machinę.

    Ja sama jak patrzę wstecz to… odwracam szybko wzrok :) Liczy się tu i teraz i najważniejsze, że udało Ci się dojść do ładu. Powinnaś być z siebie dumna, naprawdę, wielkie gratulacje.

    Ps. Trzymam kciuki za Blog roku :) Wierzę, że wygrasz!

  • ola

    kasiu,
    rewelacja. zmiana na zdjęciach – ogromna, dwie różne osoby. ale chyba najważniejsze jest to, co zaszło w Twoim myśleniu. szczerze mówiąc nigdy bym nie pomyślała, że cała Twoja mądrość i filozofia jedzenia to efekt dwóch lat ‚pracy’. :)
    powodzenia!

  • Nina

    Genialna zmiana

  • Joanna Czarnecka-Chomicz

    Kasiu, a ile masz wzrostu?

  • Madafix

    Czy każda z nas musi ważyć 50 kg? Trenujesz siłowo, masz mięśnie, zaakceptuj siebie, swoją lepszą wersję. Jest coś takiego, jak waga docelowa… Ja nauczyłam się, że nie będę ważyć 60 kg, nawet nie chcę, bo mam 180 cm wzrostu. Uczę się niesłuchania obsesyjnych uwag na temat tego, jak powinna wyglądać kobieta. Jestem, jaka jestem. Ale mam za to piękne nogi. Czy Usain Bolt chce mieć wygląd maratończyka? Nie sądzę. Dla mnie bomba.

    • Nie no nie chcę 50 :) 62 by wystarczyło, żebym mogła wskoczyć do niższej kategorii wagowej ;)

      Dziękuję!

  • Ateora

    Gratulacje i to co najważniejsze, że sama się z tym dobrze czujesz:-) Faktycznie opisanie osobistych historii wymaga otwartości ale też odwagi do zmierzenia się z tym co mówi otoczenie. Zdecydowałas się na to świadomie. Można więc podsumować, że odżywainie wpłwya nie tylko na ciało ale i na duszę, bo miałaś ochotę się podzielić swoją historią. Dziękuję Ci za to:-)

  • Kasiu,
    Gratulacje:)
    Czy po przejściu na paleo redukcja szła od razu, czy to trochę trwało?
    Mam za sobą 3 miesiące i niestety zupełny brak efektów.
    Za to czuję się super i też nie mam ochoty na zmiany, chyba wreszcie po latach eksperymentów wiem mniej więcej czego mi trzeba.. Żeby jeszcze tylko ta waga spadła.
    Styl jedzenia bardzo mi odpowiada, a wiele pomysłów mam od Ciebie, za co bardzo dziękuję:)

    • Hej, nie od razu, przestój jeszcze trochę trwał ale potem poszło dalej :)
      Żadnych efektów? Nawet nie czujesz się lepiej? „Czyściej” i lżej? Bo to było to co zauważyłam od razu.

      • nieprecyzyjnie się wyraziłam. Czuję się super, mam masę energii, ustąpiły dolegliwości ze strony żołądka, generalnie wszystko super, tylko ta waga.. nie spada.

        • aa wpis o błędach czytałam. Generalnie chyba jest wszystko ok. Przez pierwszy miesiąc nie jadłam prawie wcale węgli, zero bananów, jabłek itp. Teraz już tak. Ale generalnie pod kątem redukcji ciągle jestem właściwie w punkcie wyjścia.

          • Ateora

            A nie masz kłopotów z tarczycą?

          • hormony są teraz ok. Nic to, pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość i przyglądać sprawie:)

  • B Agnieszka

    Przemiana niesamowita, gratuluję z całego serca :-)

  • Wielkie gratulacje i zazdroszczę samozaparcia!

  • Gratulacje, od dawna podziwiam za wytrwałość, odwagę, siłę i sukcesy, jakie osiągasz, jeden za drugim :) i jestem pewna, że jeszcze nie jeden sukces przed Tobą :)

  • Delimamma

    Kasiu brawo!!! i za wpis i za wytrwałość :* Motywujesz a to bardzo ważne :)

  • Chyba jeszcze ważniejsze od zmiany sylwetki (która jest ogromna i czego z całego serca gratuluję), ważniejsze jest to, że znalazłaś drogę, by dobrze poczuć się we własnym ciele, że masz energię, siłę i… optymizm!

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Wooow, gratulacje! :) Trzymaj tak dalej <3

  • Wyglądać lepiej? Kasiu, to wspaniała przemiana, wyglądasz super! Gratuluję:)

  • Kuchnia Ilony

    Super. Gratuluję. A najpiękniejsze są słowa, że chodzi o zdrowie nie o wagę. Ściskam

  • Barbara

    Napisałaś: „Zespół Jelita Drażliwego to nie jakieś tam fanaberie i stresujący się brzuszek a całkiem poważne schorzenie o objawach zbliżonych do celiakii. Stało się dla mnie jasne dlaczego nawet przejście na low carb złożony z kaszy i owsianki nie było dla mnie dobrym rozwiązaniem i skąd się brał mój wielki brzuch (o tym też kiedyś napiszę)” Proszę, napisz o tym niebawem, gdyż ja odchodzę już od zmysłów z moim ciągle wzdętym brzuchem i to do tego stopnia, gdzie nie mogę zapiąć paska od spodni które przy nie wzdętym brzuchu są za luźne. Non stop czuję się ociężała, wzdęta, napompowana powietrzem ważacym tony, często z tego powodu mam też mdłości.. próbowałam wielu sposobów i nie wiem już jak sobie z tym radzić.. ndetox troszku pomógł, ale niestety objawy powracają.

    • miałam tak samo. zmiana diety: odstawienie glutenu, pozbycie się z diety ziemniaków, kukurydzy i skrobi. Ograniczenie wszelkiego rodzaju kasz i strączków do minimum (raz na miesiąc dosłownie jem). To mnie pomogło.. dodatkowo rezygnacja ze wszystkich gotowców i napojów gazowanych, ale to oczywiste :)

  • Mysza

    Rewelacja!
    Jak tak czytam to widze, że jest całkiem podobnie jak u mnie. Od stycznia zeszłego roku udało mi się zrzucić niespełna 20 kg, obecnie krążę wokół 78-79 kg, ale dąże do 65-67 właśnie ;)
    W niedziele koncze 40-dniowy detoks cukrowy, za który jetem Ci niezmiernie wdzieczna! Końcówka zeszłego roku była dla mnie bardzo nieefektywna, diety nie działały, a świeta dodały kilogramów. Juz nie wiedziałam co robić, a detoks pozbawił mnie 5 kg :)
    Nieustannie korzystam z różnych Twoich przepisów i czuje się świetnie. Mam nadzieje, że uda mi się osiągnąć cel, zwłaszcza, że zdrowe jedzenie łącze z treningami.
    Rób dalej to co robisz, bo to świetne i pomaga ludziom! ;) no i gratulacje!

  • panti

    Kasiu jak mówią Dzieciaki wielki szacun:) super laska z Ciebie:) od razu mi lepiej;) na paleo nie przejde ale podesłałam linka mojej mamie i tacie bo obojgu chyba by ta dieta db zrobila:)

  • Magdalena WS

    Kasiu!!!
    Jesteś moim odkryciem roku! uwielbiam Twojego bloga, a jak pokazałam zdjęcia Twoich dań mężowi (największemu miłośnikowi cukru, pizzy, ziemniaków, etc) to ślinka mu ciekła, że hoho!! Jak zaczęłam gotować w stylu paleo i czerpać garściami z Twoich przepisów to po pierwsze byłam dumna, że potrafię tak smacznie i zdrowo gotować, a po drugie mąż powiedział „Pyszne!!!” ;) Super, że jest takie miejsce jak Twój blog, który pokazuje, że jak ktoś rezygnuje z glutenu i laktozy to naprawdę może jeść super smacznie. My również z mężem byliśmy na dietach u dietetyka, ale tak jak powiedziałaś, spoko, tylko, że nudnie i bez smaku… Ja czuje jakbym odzyskała drugie życie, ponieważ choruje na Hashimoto i nikt, ale to kompletnie nikt, żaden lekarz nie mógł mi nic poradzić na spadek nastroju, jedno wielkie „nie chce mi się”, wieczne uczucie zmęczenia, wieczne zapalenie zatok i wiele, wiele innych! A tu proszę wystarczyło zmienić dietę i czuję się o niebo lepiej. A przy tym znów stanęłam przy kuchni i jestem taka dumna z potraw, które przyrządzam;) Jak opętana robię Twoje muffinki i rozdaje ludziom, by udowodnić, że nie trzeba stosować mąki i cukru, by przyrządzić słodycz;)
    Mam tylko problem z ćwiczeniami, nie za bardzo wiem, czy zacząć restrykcyjnie się stosować do zaleceń ćwiczeń Robba Wolfa czy postawić na treningi 3 razy w tygodniu aerobowe (bo je uwielbiam), ale np w interwale… Jesteś w stanie mi coś poradzić? Najbardziej zależy mi na zrzuceniu mojej podskórnej otulinki tłuszczowej (po pomiarach mi wyszło, że mam 33% tłuszczu!!!). Nie mam wielkiego problemu z moim wyglądem, bo ważę około 65 kg przy 176 cm, ale chciałabym się trochę ujędrnić i zrzucić ten podskórny tłuszcz….
    Nie wiem jak tam w Krakowie, ale u nas w Poznaniu świeci piękne słońce, które wysyłam razem z ogromem energii do Ciebie i wszystkich czytelniczek;)

    • Dziękuję! :)

      Interwał będzie zdecydowanie lepszy niż zwykłe aeroby. Warto też dodać trochę ćwiczeń siłowych ;)

  • Szefowa w swojej kuchni ;-)

    Zbieram szczękę z podłogi widząc efekty. Brawo Kasiu, jesteś świetna, tak trzymać!

  • Magdalena Cichy

    Katarzyno, Super wyglądasz :)

  • Inspiracjo :) Jestem na początku drogi i chociaż mnie już cieszy to co widzę w lustrze (czasami nawet tak, że muszę się uszczypnąć) to już mam nowe cele, które już wiem, że są możliwe. Uczę się na własnych błędach, bo tak chyba jednak najlepiej i odkrywam dokładnie to o czym Ty piszesz: uwalniam się od kultu kalorii i odkrywam, że jak będzie zdrowo to na pewno nie przytyję :) Zaczęłam słuchać siebie, swoje organizmu.. i jakoś wszystko i tak się układa. Przede wszystkim: nie szkodzić! :)

  • Aleksandra Jaskiniowa

    Jestem pod wrażeniem! Wspaniale, że dajesz ludziom taką motywację. Znam wiele osób, które mają problemy z wagą, ale za wiele z tym nie robią, „bo się nie da”. Ja reklamuję im paleo, ale mój spadek wagi na diecie spektakularny nie był i wrażenia nie robi: z 56 do 51 (obecnie 53) kilo ;) Wszystkim niedowiarkom mogę pokazywać teraz Twoje zdjęcie :) Trzymaj się! :)

  • Katarzyna Kempina

    Nie poznałabym Cię w 2012!!! :O
    Jesteś kochana, że to wszystko napisałaś! Ja właśnie powoli wkraczam na (mam nadzieję) podobną drogę, więc nawet nie wiesz, jaką jesteś motywacją i inspiracją! <3

    • Ja też siebie nie poznawałam, stąd etap zaprzeczenia ;)

      Kasia może i Twoja droga jest podobna ale dam głowę, że masz przed sobą krótszą walkę (właściwie to po zdjęciach nie widzę, żeby była Ci potrzebna :P) i jeśli dobrze rozumiem to jesteś podwójną mamą? Szacunek! Ja się zapuściłam po prostu, bez żadnego dodatkowego achievementu :P

  • Kasia, jesteś boska! W życiu bym nie przepuszczała, że przeszłaś taką odmianę! Wyglądasz świetnie!

  • Wow, nie wiedziałam, że przeszłaś taką metamorfozę, myślałam, że urodiłaś się ze sztangą.;) Wyglądasz świetnie, gratuluję!

  • Margot Van de Catsije

    wygladasz bardzo ladnie i zdrowo. wspaniala inspiracja dla innych!

  • Hey Jude

    Mega zmiana! Najważniejsza według mnie jest właśnie zmiana podejścia do żywienia – to nie ma być dieta odchudzająca, tylko dieta dla zdrowia. Jedźmy tak aby czuć się dobrze, a jeśli dochodzi do tego utrata zbędnych kg to jeszcze lepiej :) Polubiłam Cię bardziej :) Niezła z Ciebie twardzielka ;)

  • Oczywiście, że najpierw przewinęłam do końca ;). Ale potem cofnęłam, przeczytałam i… nie wiem czego tu się bać w ‚naszej’ ocenie. Mi jedynie na myśl przychodzi, że to wspaniale, że w końcu znalazłaś coś, co daje ci tyle energii, zdrowia, a zarazem dobrego samopoczucia :)

  • Lucyna Szaszkiewicz

    Dzięki Ci Pani za ten wpis! Ku motywacji -> mojej i innych :) Super wyglądasz, w życiu bym Cię nie poznała na tym zjęciu z 2012 – GRATULACJE!

  • Podziwiam Cię za wytrwałość w walce. Przyznam, że trochę mi ostatnio skrzydła hormony podcinają w walce. Jednak trafiając do Ciebie, zainspirowałaś mnie do kulinarnych eksperymentów a przede wszystkim głębszego zainteresowania się paleo. :)

  • gin

    Gratulacje, pięknie wyglądasz :)

  • magielkuchenny

    Gratuluję ! Wpis i Twój wygląd bardzo inspirujący :)

  • Agatek Gagatek

    Super, bardzo motywujace! :) Gratuluję wytrwałości :)

  • Anna Śnieg

    O kurza twarz ale pozytywna przemiana! Jestem pełna uznania dla Twoich wyników! Coś niesamowitego :) Bardzo czekam na Twój tekst odnośnie powodów zbut dużego brzucha – niestety mimo zjechania z wagą w dół mój problem z brzuchem pozostał – może pomoże mi coś tekst od Ciebie :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

  • Szacun dla tej Pani! :)

  • Oczywiście od razu przewinęłam do końca, bo to nietypowy wpis na Twoim blogu :) Przemiana niesamowita! Myślałam, że od zawsze byłaś zwolenniczką ćwiczeń i zdrowego odżywiania. Niezłe zaskoczenie :)

  • Marta Maćkowska

    Nie wiem Kasiu za co ludzie mieliby Cię krytykować. Przemiana jest niesamowita, a Ty jesteś moją bohaterką. Krążyłam w kółko ostatnio: wszystkie diety świata, intensywne ćwiczenia,a potem cheat meal zamieniający się w cheat month itd. Przez dwa lata przybyło mi 15kg i niestety sama to sobie zrobiłam. Widziałam, że ubrania robią się za ciasne, widziałam jak z dnia na dzień jestem bardziej zalana tłuszczem, jak mam mniej energii i coraz gorsze samopoczucie, ale wypierałam to. Na wagę nie wchodziłam przez chyba pół roku, bo bałam się tego, ile mi wskaże… Przeszłam nawet noworoczny detoks cukrowy, efekt był wspaniały – dużo energii, świetne samopoczucie, lepsze wyniki na treningu, zmniejszający się brzuch (który jest moją największą bolączką), ale potem to wszystko zmarnowałam… W zeszłym tygodniu byłam na badaniach kontrolnych z pracy i musiałam wejść na wagę. Kiedy zobaczyłam wynik, myślałam, że się rozpłaczę jeszcze w gabinecie…
    Tak jak napisałam, jesteś moją bohaterką. Skoro Tobie się udało (a efekt jest piorunujący, bo widzę zdjęcia), dlaczego i ja nie miałabym za jakiś czas napisać takiej historii o sobie? Dziękuję za ten tekst. Pozdrawiam, Marta

  • Kate

    Chyba czas zeby przeczytac Cie od A do Z…czas znalezc odpowiedzi na pytania I w koncu zyc free …Brawo

  • Małgorzata Satyła

    Gratulacje!!!! Trudno uwierzyć, że to ta sama osoba na zdjęciach, niesamowite:)

  • Kasia, po prostu WOW. Nigdy bym nie przypuszczała, że walczyłaś z takim przeciwnikiem. Tym bardziej gratuluję! Obyś nigdy nie zboczyła z wytyczonej ścieżki.. ale chyba nie ma się o co martwić ;)

  • Urszula Kosiorowska-Cudo

    Kasiu gratulacje!!!!ciesze sie ze trafilam na Twoj blog bo jestem na etapie czytania i zywieniu paleo,a Ty przekonujesz mnie zupelnie-:) pozdrawiam

  • Danka

    Zmień tytuł wpisu na „Motywacja”. Super jestem pod wrażeniem i dzięki za wszystkie info i przepisy.Jestem po 30 dniach waga jakoś specjalnie nie spada . ale wiem już więcej na temat swojego organizmu, brzuch mi nie stoi , uczę się. pozdrawiam!

    • Powodzenia! Waga to nie wszystko, jak Twój organizm poczuje się lepiej to i ciało z czasem będzie wyglądać coraz lepiej :)

  • marcela

    to się nazywa zmiana:) wielkie WOW, ja też od 5 miesięcy ograniczyłam cukier i znacznie więcej sałatek zagościło w mojej kuchni, ciekawa kompozycja warzywno owocowa z odrobiną mięska i kilkoma kroplami oliwy develey i voila pyszności :) tak niewiele wysiłku, a tyle korzyści

  • Padłam! Dziękuję, jesteś mi motywacją :*

  • Agatek Gagatek

    Podziwiam :) i udostępniam :) Może kogoś to przekona do Paleo :) Może i ja w końcu kiedyś wrzucę swoją przemianę gdy ta nastąpi :P :)

  • Ania

    dziekuje za ten wpis Kasiu <3

  • To się nazywa transformacja! :)

  • Rewelacja :)

  • Anna

    Nie wiem jak stary jest ten wpis, ale dzis daje mi fajnego kopa i wiecej wiary, ze jestem na dobrej drodze. Pozdrawiam

  • Ania

    Katarzyno! Artykuł sprzed kilku lat, ale muszę napisać, ze te dwa zdjęcia robią wrażenie. Gratuluje Ci,dziewczyno!
    Sama schudłam 18 kg, zaczęło się u mnie od niejedzenia cukru, gotowego zapakowanego jedzenia i białej mąki. Ale ciagle czytam, czytam, zmieniam. Jestem na ostatniej prostej w kierunku paleo. To działa! Rodzina kręci nosem, ale powoli, nic na siłę.
    W tej chwili wyglądam dobrze, wręcz chudo (jedząc tyle tłuszczu, haha!!), ale uwielbiam mięśnie i chciałabym je mieć bardziej wyraziste. Muszę zacząć regularnie ćwiczyć,pokonać lenistwo. Ubolewam nad tym lenistwem, bo mam dobre warunki genetyczne na szybkie przymasowanie.
    Będę tu czytać!
    Pozdrawiam Cię, Kasiu i życzę wszystkiego dobrego dla Twojej rodziny!