Nie dietetyczne bezglutenowe pączki

Odkąd jem paleo tudzież bezglutenowo jakoś nie mam potrzeby „tradycyjnego” świętowania Tłustego Czwartku. Ten kto mnie śledzi od dawna wie, że co roku bojkotuję pączki i tego dnia jem po prostu boczek. Na tłustoczwartkową imprezę u znajomych przyniosłam po kilogramie boczku i salcesonu. W zasadzie jakby się zastanowić to to jest właśnie oddawanie hołdu tradycji:

Tłusty Czwartek inicjował zapusty, zwane też mięsopustami, czyli czas zabaw, uciech oraz sutego, tłustego jedzenia. Oprócz pampuchów jedzono również pierogi z kaszą gryczaną lub jaglaną, kapustę dobrze omaszczoną słoniną lub sadłem, albo w ogóle samą słoninę, dobrze omaszczony żur. Jedzono też wieprzowe żołądki nadziewane kaszą, tzw. maćki, i smażone albo gotowane jajka.

źródło

Tym razem jednak mnie tknęło! Zachciało mi się pączka. Postanowiłam jednak nie kombinować jak koń pod górkę i podejmować prób opracowania fit, low carb, low fat, low sugar wersji bo to w końcu jeden dzień w roku – dzień pączka. Poza tym już kiedyś próbowałam usmażyć ultra paleo kokosowe pączki i skończyło się zmarnowanymi składnikami oraz bólem głowy. Padło więc na zwykłe bezglutenowe pączki.

Mniejsza z tym. Wczoraj po powrocie do domu przystąpiłam do pracy. Były to moje pierwsze prawie klasyczne pączki i trochę żałowałam, że akurat nie ma w domu doświadczonej w tej materii mamy (zorientowani wiedzą, że tymczasowo z nią mieszkam) ale jakoś dałam radę. Usmażyłam. Zjadłam dwa. Były pyszne ale zostałam odczarowana. Może dlatego, że nie jestem fanką smażenia? Może dlatego, że bardziej cieszę się z domowej galaretki z owoców z własnego ogródka?

Mniejsza z tym, dzielę się z Wami bo przepis jest warto udostępnienia i jeszcze udało mi się dziś strzelić kilka zdjęć w pracy.

Bierzcie i korzystajcie! Tłusty czwartek jutro, jeszcze jest czas by skoczyć do sklepu.

Składniki

Ciasto

  • 200-250 g mąki kasztanowej (może być np gryczana choć ja nie lubię jej smaku w deserach)
  • 250 g mąki ryżowej
  • 50 g mąki z tapioki
  • 1 łyżka miodu (do drożdży - tu erytrol nie zadziała)
  • 200 ml mleka kokosowego
  • 50 g drożdży
  • 1 jajo i 7 żółtek
  • 50 g erytrolu
  • 70 g masła lub oleju kokosowego
  • 1 łyżka ekstraktu z pomarańczy lub z cytryny
  • 2 łyżki rumu
  • 700 g smalcu lub oleju kokosowego rafinowanego

Lukier

  • 100 g pasty kokosowej
  • ok 50 ml mleka kokosowego
  • sok z 1/2 limonki lub 1/2 łyżeczki ekstraktu użytego do pączków
  • 1 łyżeczka miodu

Wskazówki

  • ok 45 min
  • 170 °C
  • 20 małych pączków
  • gałkownica do lodów

Najpierw przygotowujemy mieszankę mąk. Wszystkie przesiewamy dokładnie i mieszamy.

Następnie robimy rozczyn. Podgrzewamy połowę mleka kokosowego, dodajemy łyżkę miodu i pokruszone drożdże. Dokładnie mieszamy. Przelewamy do miski i cały czas mieszając dodajemy 200 g mieszanki mąk. Odstawiamy rozczyn w ciepłe miejsce aż wyrośnie.

W tym czasie roztapiamy masło i odstawiamy do ostygnięcia.

W osobnej misce rozcieramy jajo i żółtka z erytrolem. Dodajemy mąkę i rozczyn. i delikatnie wyrabiamy. Następnie dodajemy ekstrakt, rum (alkohol wyparuje, dodajemy go dla smaku i aby ciasto nie nasiąkało zbyt mocno olejem) i masło. Nadal wyrabiamy.

Na koniec w razie potrzeby dodajemy resztę mleka kokosowego. Ciasto powinno mieć dość gęstą i lepką ale nie leistą konsystencję.

Ciasto zostawiamy do ponownego wyrośnięcia. Powinno podwoić swoją objętość.

W garnku podgrzewamy tłuszcz do temperatury ok 170°C (najlepiej używać termometru spożywczego). Zbyt niska temperatura spowoduje, że pączki nasiąkną tłuszczem a zbyt wysoka, że szybko usmażą się z wierzchu a wewnątrz pozostaną surowe.

W związku z tym, że ciasto ma bardziej problematyczną konsystencję niż tradycyjne możemy sobie ułatwić pracę używając gałkownicy do lodów. Taka wielkość pączków jest optymalna. Do garnka wrzucamy tyle pączków by mogły swobodnie pływać, pilnujemy by surowe ciasto nie ostudzało zanadto tłuszczu.

Pączki smażymy z każdej strony aż się przyrumienią, wyciągamy i układamy na tacy wyłożonej ręcznikami papierowymi.

Nadziewamy ulubioną konfiturą. Ja użyłam domowej niesłodzonej z borówek. Dobrze sprawdza się też dżem z rokitnika dostępny w sklepach.

Ja osobiście wolę pączki wyłącznie z powidłami ale dla chętnych podaję przepis na lukier z pasty kokosowej.

Pastę kruszymy i podgrzewamy z mlekiem kokosowym aż się całkowicie rozpuści, dodajemy sok z limonki lub ekstrakt i intensywnie mieszamy. Ściągamy z ognia, dodajemy miód i jeszcze raz mieszamy. Polewamy pączki.

Smacznego!

 

Podziel się z innymi, udostępnij ten wpis!
  • Ewa

    Moje gratulacje:) u mnie nie zanosi się w tym roku na smażenie pączków ale może za rok nabiorę odwagi i Twój przepis się przyda :-)

  • Zosia

    Może troszkę nie w temacie ale zawsze się zastanawiałam co zrobić z tymi białkami, które zostają z takich przepisów (tutaj białko z 7 jajek)? Może jakieś wskazówki? :)

    • Ja dziś rano podzieliłam je na pół, każdą porcję ubiłam na sztywną pianę, dodałam po dwa jaja i trochę mąki kokosowej, znów lekko zmiksowałam a następnie wylałam na patelnię z rozgrzanym masłem klarowanym, powtykałam borówki i miałam na śniadanie dwa piękne omlety biszkoptowe dla mnie i męża :)