Tłuszczowa bzdura czyli jak media mijają się z logiką

28188618_ml

Ci, którzy śledzą mnie na facebook wiedzą skąd się wziął pomysł na ten wpis. Tym, którzy jeszcze nie wiedzą spieszę z wyjaśnieniem. Jakiś czas temu postanowiłam wziąć w swoje ręce zdrowie mojej mamy i zaczęłam jej wprowadzać mniej restrykcyjne paleo (z dopuszczeniem kasz bezglutenowych). Wyniki się poprawiły, zrzuciła kilka nadmiarowych kilogramów i ogólnie zaczęła się czuć lepiej. I to uśpiło moją czujność. Od jakiegoś czasu zaczęłam zauważać, że słoik oleju kokosowego, który jej zakupiłam nie opróżnia się w zbyt szybkim tempie, butelka oleju lnianego stoi pełna natomiast pojawiły się inne tłuszcze, w tym olej rzepakowy i olej z pestek winogron a mama zaczęła się skarżyć na gorsze samopoczucie.

Podczas ostatniej wizyty, zgodnie z zasadą “dziecko od matki głodne wyjść nie może” mama zaproponowała mi pulpeciki jagnięce. Podczas smażenia zrobiłam się podejrzliwa i spytałam co to za olej.

– No rzepakowy, kupiłam, bo w telewizji mówią, że to najzdrowszy olej do smażenia!
– Ale mamo, mówiłam Ci, że smażyć możesz na oleju kokosowym, maśle albo smalcu, nie na rzepakowym!
– No ale dziecko ja z tego kokosowego to muszę zrezygnować, bo z telewizji słyszałam, że od niego rośnie cholesterol.

Kurtyna.

To spowodowało, że coś tam się we mnie zawaliło. Godziny tłumaczenia, wskazywania odpowiedniej drogi, pisania notatek poszły na marne przez głupią telewizję i głupie gazety kobiece. To mnie sprowokowało aby napisać, swoimi słowami, o co chodzi z tymi tłuszczami i cholesterolem.

Tu nie chodzi o cholesterol

Tak, to prawda, to nie cholesterol jest problemem. Właściwie odpowiednio wysoki poziom cholesterolu jest niezbędny dla naszego organizmu. Paradoksalnie jego zbyt niski poziom może mieć negatywny wpływ na nasze zdrowie, pracę mózgu, układ hormonalny a także może zwiększać ryzyko zachorowania na choroby układu krążeniowego. Z moich osobistych obserwacji (wykonuję badania regularnie) wynika, że norma cholesterolu całkowitego jest obniżana z roku na rok! Najczęściej właśnie to badanie zlecają nam lekarze, a tak naprawdę chcąc poznać zmiany zachodzące w naszym organizmie powinni zlecić zbadanie profilu lipidowego (Cholesterol HDL, Cholesterol LDL i trójglicerydów).

Mój ulubiony cytat opisujący, co tak naprawdę powinno nas interesować w profilu lipidowym brzmi:

Najważniejszy wskaźnik na typowym profilu lipidowym to stosunek ilości trójglicerydów do HDL (należy podzielić liczbę trójglicerydów przez HDL). Jeśli stosunek ten jest poniżej 2 oznacza to, że masz głównie duże i puszyste LDL – nie są one czynnikiem ryzyka w chorobach serca. Jeśli liczba ta jest wyższa niż 3, oznacza to, że masz głównie małe i gęste LDL, co z pewnością oznacza ryzyko zachorowania na serce. 

Chris Kresser 

Co więcej to co powinno nas również martwić w przypadku profilu lipidowego to wysoki poziom trójglicerydów, którego przyczyna z kolei leży najczęściej w zbyt wysokim spożyciu węglowodanów (a naprawdę w diecie przeciętnego człowieka jego poziom jest wręcz absurdalnie wysoki – cukier jest wszędzie!). Zbyt wysoki poziom trójglicerydów jest powiązany m.in. z otyłością, chorobami serca i cukrzycą typu 2.

Poziom cholesterolu nie wzrasta od spożywania produktów z dużą zawartością cholesterolu

Tylko 25% cholesterolu w naszym organizmie pochodzi z diety. 75% cholesterolu wytwarza nasz organizm. Sam produkuje i sam reguluje odpowiedni poziom cholesterolu. Jeśli dostarczamy go za mało w naszej diecie to produkuje więcej, żeby wyrównać braki. Tak, jesteśmy dużo bardziej skomplikowani niż nam się wydaje.

Kwasy tłuszczowe nasycone nie są naszym wrogiem

Wręcz przeciwnie. Chyba już gdzieś o tym wspominałam ale nie zaszkodzi powtórzyć. Kwasy tłuszczowe nasycone są odpowiedzialne m.in. za:

  • wspieranie budowy błon komórkowych i hormonów
  • wspieranie wchłaniania absorbcji minerałów
  • transport witamin rozpuszczalnych w tłuszczu takich jak A,D,E i K
  • odżywianie mózgu

Nie będę się wdawać w szczegóły teorii spiskowych ale kwasy tłuszczowe nasycone są od dawna niesłusznie demonizowane. Więcej na ten temat możecie przeczytać m.in. w wywiadzie z prof. dr hab. Grażyną Cichosz (linki na końcu wpisu).

Pozwolę sobie jeszcze zacytować fragment opracowania prof. Cichosz

Tłuszcze zwierzęce są stabilne oksydacyjnie, a obecne w nich bioaktywne komponenty o działaniu antyoksydacyjnym aktywne są także w organizmie człowieka. Dzięki temu mogą skutecznie wspomagać (…) systemy obronne organizmu.

Prawdą jest więc, że tłuszcze pochodzenia zwierzęcego są nam bliższe i nie powinniśmy się wystrzegać boczku czy karkówki (oczywiście z dobrych źrodeł!).

Oleje roślinne złożone z kwasów tłuszczowych nienasyconych nie nadają się m.in. do smażenia

O co w tym wszystkim chodzi? O stabilność oksydacyjną czyli odporność na utlenianie. Człowiek w swojej diecie powinien spożywać tłuszcze stabilne oksydacyjnie, w przeciwnym razie jego organizm będzie narażony na rozwój nowotworów, miażdżycy, chorób skóry czy po prostu przyspieszone starzenie. 

Kwasy tłuszczowe nienasycone są niestabilne oksydacyjnie. To dlatego zdrowe tłuszcze roślinne pozyskuje się w wyniku tłoczenia na zimno, z tego powodu ich właściwe przechowywanie wymaga utrzymania chłodu i zastosowania ciemnych butelek. Wpływ na utlenianie kwasów tłuszczowych mogą mieć różne czynniki, m.in. światło, tlen, temperatura. Dlatego powinniśmy spożywać swoje zdrowe oleje na zimno i najlepiej szybko. Co więcej proces smażenia żywności przyspiesza znacznie utlenianie kwasów tłuszczowych nienasyconych (obecna w niej woda przyspiesza hydrolizę tłuszczu).

Fakt – olej rzepakowy jest bardziej stabilny od innych olejów roślinnych ale wciąż nie jest dobrym tłuszczem do smażenia (więcej na ten temat napisała Monika z Tłuste Życie – linki na końcu wpisu) i zdecydowanie szybciej ulega utlenieniu niż olej kokosowy zawierający kwasy tłuszczowe nasycone. 

Podsumowując. Do smażenia i pieczenia potraw najlepiej używać tłuszczów nasyconych (masło, smalec, łój, olej kokosowy) a swoją dietę wzbogacać tłuszczami nienasyconymi podawanymi na zimno- do sałatek, jako dodatek do już gotowych potraw (oliwa z oliwek, olej lniany, olej z awokado, oleje z orzechów i pestek tłoczone na zimno).

Wspomniałam na facebooku, że zarwę noc, żeby napisać ten artykuł ale powoli dochodzę do wniosku, że i tak nie odpowiem tym jednym wpisem na wszystkie Wasze pytania więc spis i opis tłuszczów z kolumny “unikaj” opiszę następnym razem.

 

Więcej informacji:

Zdjęcie tytułowe: serezniy

  • Martyna

    Moja mama robi tak samo… tłumaczę i tłumaczę, a potem ona i tak swoje. W dodatku szlag mnie trafia, jak widzę, że ogląda np. „Wiem, co jem” – odcinek o „zdrowych” tłuszczach mnie załamał.

  • caffarrena

    czy zatem olej rzepakowy tłoczony na zimno, nierafinowany jest polecany do spożycia np. do sałatek itp.? obok oliwy i innych olejów?

    • Co do rzepakowego kwestia jesty dyskusyjna (polecam artykuł Tłuste Życie – w linkach) ja nie używam :)

      • caffarrena

        przeczytałam powyższy link, ale nadal mam wątpliwość dot. negowania wartości oleju rzepakowego; bo co, jeśli kupuję olej bezpośrednio od wytwórcy, tłoczony na zimno na moich oczach, prosto z maszyny tłoczącej, z osadem, niefiltrowany, naturalny…? i przechowuję w lodówce?

        • Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli to faktycznie ekologiczna uprawa i znasz jej warunki to czemu nie. Moje zarzuty odnoszą się do smażenia na olejach roślinnych w tym rzepakowym.

          Tak jak napisałam ja do smażenia używam nasyconych (z przewagą naszych lokalnych, zwierzęcych tłuszczów) a potrawy wzbogacam o nienasycone (z przewagą omega 9).

  • Zuza

    Jestem już kompletnie zagubiona w tych hasłach co jeść a czego nie. Przed chwilą czytałam książkę, także popartą badaniami rozmaitymi że nic co odzwierzęce nie jest dla nas tak naprawdę zdrowe, a człowiek w istocie jest rośliożerny. Komu wierzyć? Naukowcy nie są zgodni.

    • Też miałam (i ciągle miewam) taki mętlik w głowie, ale im dłużej poszukuję optymalnego modelu odżywiania, tym bardziej jestem pewna, że wszystko zależy od konkretnego przypadku, konkretnego człowieka. I chyba najsensowniejsze, co możemy zrobić to obserwować swój własny organizm i wybierać to, co mu najlepiej służy, bez zbędnego przejmowania się kolejnymi teoriami i poradami, które bywają ze sobą totalnie sprzeczne.

    • Z tego co wiem z historii człowiek od wieków jest wszystkożerny.

      • Chyba nie do końca – mamy uzębienie takie jak roślinożercy (nie mamy kłów do rozrywania mięsa, ale siekacze do cięcia roślin), żuchwę, która rusza się na boki (a nie góra-dół jak u mięsożercy), a także jelita długie, przystosowane do trawienia roślin (u mięsożercy są krótkie). No i większość naszych chorób – serca, rak, osteoporoza, cukrzyca, chroniczne zmęczenie, choroby układu krążenia – bierze się z mięsa.

        • Monika, proszę Cię ;) Cytuję z Wikipedii chociażby:

          „Dorosły człowiek przy pełnym uzębieniu stałym ma 32 zęby (16 w żuchwie i 16 w szczęce) – 8 siekaczy, 4 kły, 8 zębów przedtrzonowych i 12 trzonowych.”

          4 kły. Zgodnie z wzorcem uzębienia gatunków wszystkożernych, mamy pomniejszone kły.

          Nie napisałam, że jesteśmy mięsożercami a wszystkożercami w związku z tym mamy układ pokarmowy przystosowany do trawienia obu typów pokarmów, dlaczego więc nasze jelita miały by być krótkie jak u mięsożerców?

          Choroby układu krążenia, rak, choroby metaboliczne są powiązane z poziomem glukozy i insulinoopornością, których przyczyną z kolei jest zbyt wysokie spożycie węglowodanów. Nie wiem w jaki sposób powiązałaś to z mięsem.

          A co do osteoporozy to akurat znam ze swojego podwórka (a właściwie mojej mamy) i dieta, którą stosujemy sprawdza się idealnie wraz z odpowiednią suplementacją, która ma wspierać wchłanianie składników odżywczych wspomagających odbudowę kości.

          • Co z tego, że mamy 4 kły? To wciąż nie są takie ostre i długie kły jak u mięsożercy – spójrz na lwa, tygrysa, niedźwiedzia, swojego kota.. Nasze zęby są płaskie. Co do układu pokarmowego, nie przeszło Ci przez głowę, że to, że u mięsożercy mają krótkie jelita, sprawia, że mięso łatwiej się trawi i nie gnije, nie powstają złogi ? A u nas właśnie między innymi od tych złogów zaczyna się sporo chorób. Nie twierdzę, że jesteśmy roślinożerni – mówię, że jesteśmy do nich bardzo podobni – czy jesteśmy wszystkożerni to jeszcze nie rozgryzłam. Ale mięsożercami raczej nie jesteśmy, za bardzo się różnimy.

          • Leerkoo

            Z tego co kojarzę na obrazkach w jaskiniach były ukazywane polowania na mamuty, a nie na banany czy wykopki batatów :P

          • Alis

            Kilka pytań pomocniczych:
            1. Który gatunek wytępił najwięcej innych gatunków przez to, że był super skutecznym drapieżnikiem?
            a) lew b) królik c) człowiek
            2. Który gatunek opanował wykorzystanie narzędzi, dzięki którym nie musi wykorzystywać zębów i pazurów?
            a) lew b) królik c) człowiek

            3. W układzie pokarmowym człowieka fermentują i są pożywką dla niekorzystnej flory bakteryjnej (jak choćby przerost Candidy):
            a) białka b) tłuszcze c) węglowodany
            4. Który z tych organizmów ma najmniejszy układ pokarmowy (w stosunku do wielkości ciała), zwłaszcza część zamieszkiwaną przez florę bakteryjną trawiącą celulozę i inne wielocukry:
            a) krowa b) goryl c) człowiek

            I na koniec pytanie otwarte:
            5. Dwa blisko spokrewnione gatunki mają zbliżoną podstawową przemianę materii w przeliczeniu na masę ciała. Porównując je, u jednego znacznie więcej energii konsumuje duży układ pokarmowy (umożliwiający efektywne trawienie pokarmów roślinnych), u drugiego duży mózg (umożliwiający efektywne pozyskiwanie pokarmów zwierzęcych). Jeden z nich to goryl. Jak nazywa się drugi?

        • Alis

          hahaha, to mnie ubawiłaś. Polecam Ci w takim razie przejść na dietę tylko surowe rośliny i zobaczymy jak szybko zetrze Ci się szkliwo. Rozumiem, że można wierzyć w głupoty, ale że mamy roślinożerne zęby? To trzeba być chyba ślepym, jak się patrzy w lustro. Chyba że masz zęby jakieś trzy razy większe, od pozostałych ludzi, to może faktycznie jesteś człowiekiem-roślinożercą i należysz do innego gatunku.

          • A zjesz mięso z kośćmi i ścięgnami? Rozerwiesz tętnicę? Ugryziesz przez skórę? Jak to zrobisz, to zwrócę Ci honor. Bo po pierwsze to my oczywiście instynktu nie mamy, więc takie coś nas obrzydza + mięso musi być ugotowane, przyprawione itd – nie zjemy go na surowo. I wybacz, ale nie muszę patrzeć w lustro by wiedzieć, że mam płaskie zęby, a nie długie i ostre, jak u większości mięsożerców.

          • Leerkoo

            Mojej koleżanki córka wyżarła innemu dziecku w przedszkolu kawałek polika… Więć Twoja teoria została obalona :P
            A mięso surowe jest bardzo często jadane, chodźby w tatarze. Mój tata często wyjada szpik z kości. Gdzieś kiedyś wyczytałam że ludzki żołądek jest najlepiej dostosowany do trawienia właśnie szpiku.
            A przyprawy do niedawna nie były ogólnodostępne, zwykła sól była kiedyś towarem luksusowym :)

  • No i mam taki mętlik. Już sama nie wiem, może najlepiej byłoby mi przejść na energię słoneczną. To w końcu czy jest jakiś sposób, aby nie biorąc leków obniżyć poziom cholesterolu?

    • Po pierwsze, nie pisałam nic o energii słonecznej, wyraźnie pisałam o dobrych tłuszczach :) Polecam też wpis o paleo.

      A jaki masz problem z cholesterolem? Badałaś cholesterol całkowity czy lipidogram?

      • Badałam całkowity i cały lipidogram. ogólnie mam wszystkiego za dużo. Ja to tłumaczę tarczycą ( w Hashimoto wysoki cholesterol to norma). Jednak następuje rozłam lekarz internista i endo. Mam niby brać na obniżenie, ale odstawiłam, bo fatalnie na mnie działają. We wtorek będę wszystko wiedzieć :)

        • Wiele osób twierdzi, że paleo dobrze działa w przypadku Hashimoto :)

          • Dobrze wiedzieć :) Pocztam zaraz wpis o paleo. Dzięki :)

          • Nie ma za co! Powodzenia w walce! :)

            Możesz też dołączyć do grupy https://www.facebook.com/groups/30.dniowe.wyzwanie/?fref=ts

            Tam jest sporo osób z Hashimoto, które stosują paleo :)

          • :* Super! Jak to mówią z grupie siła!

          • Karolina

            Ja mam Hashi, jestem na paleo, mam za wysoki cholesterol wedlug norm ale sie tym nie przejmuje:)

          • a ja mam hashi i po przejściu na dietę paleo o dziwo wszystko z cholesterolem u mnie ok, a rzekomo „zły” cholesterol nawet spadł o połowę – nie wiem czy dobrze – ale wg powyższych obliczeń co Kasia podała „stosunek ilości trójglicerydów do HDL” wynik mam idealny ;)

          • Wiecie, ja sie dopiero w to wgryzam, wiec nie wiem jak to bedzie. Co do hashi to bede u endo we wtorek, a cholesterol po 3miesiacach diety skoczyl mi z 260 na 280 ciekawie. Dostalam leki na cholesyerol ale to mega trucizna.

          • Olga

            Ja bym próbowała paleo przy Hashi, ale nie obniżała zbyt wegli – są potrzebne dla tarczycy. Czyli owoce (zwłaszcza glukozowe tj. banany, figi, czereśnie), bataty, miód, daktyle, warzywa korzeniowe.

          • Ja swego czasu, jak jeszvze nue mialam pojecia o chorobie bylam na diecie bialkowej. Dla mnie dramat. Potrzebuje wegli bardzo. Bez nich nie zyje! W zasadzie na damych owocach z dodatkuem warzye bym mogla pojechac :)

          • Diety białkowe to zło! Paleo nie jest dietą białkową. W żadnym wypadku. W paleo w dużej mierze pobieramy energię z tłuszczów ale tak jak pisze Olga w dłuższej perspektywie nie należy zbyt mocno ograniczać węgli.

          • Oj wiem, ze paleo to nie bialkowe. Dlatego poglebiam swoja wiedze w tej materii. Co do bialkowych czy niskoweglowodanowych, tona wlasnej skorze przekonalam, ze to nie dla mnie.

          • Leerkoo

            To, ze masz cholesterol w wysokości 260 -280 to nic takiego. Norma fizjologiczna dla kobiety to około 260-270. Nie bierz żadnych leków na obniżenie cholesterolu bo po prostu szkodza. Cholesterol tworzy m.in. otoczki hormonów, których kobiety mają, jak sama wiesz – sporo. Poza tym cholesterol uczestniczy w odbudowaniu komórek. Ludzie po operacjach mają cholesterol czasem nawet i powyżej 1000. Cholesterol u osób z hashi jest właśnie w tych okolicach. Też mam hashi, też mam „wysoki” cholesterol, też miałam proponowane leki. Poczytałam w internecie trochę na ten temat i daruje sobie walkę z cholesterolem. Osoby które mają niski cholesterol mają o wiele większe problemy zdrowotne niż ci z wysokim cholesterolem. Lepiej się skupic na podwyższeniu hdl. Mój stosunek trójglicerydów do HDL wynosi 4. Na razie odstawiłam węglowodany, jem masło, smalec olej kokosowy i czuję się o niebo lepiej (oprócz hashi mam insulinooporność, hiperinsulinemie, pco, miałam bardzo czeste hipoglikemie). Cholesterolem całkowitym się nie przejmuj. To metoda na to, żeby wycisnąc kase z portfeli obywateli, naładować w nich kolejne choroby z których leczeniem nie obedzie sie bez kolejnych lekow :)
            A źródło – wykłady Jerzego Zięby https://www.youtube.com/watch?v=s_WWdTjca7E

            Jesli ktoś wierzy tylko w ksiązki, to ten Pan również ich kilka napisał ;)

    • Anna

      Ja obniżyłam tłuszczami. Przez rok wprowadzałam węglowodany, głównie z ziaren. Po 4 miesiącach kompletne załamanie zdrowia, ale byłam uśpiona i nie widziałam powodu. Działo się, ot, gorzej się czuję. W październiku wróciłam na paleo i tłuszcze. Inny świat. Wyniki ok. Tarczyca się naprawia. Skóra już się wyczyściła. Dieta: 130g tłuszczu, 80 białka, 15 gram węgli strawnych z warzyw. Jestem na redukcji, bo tarczyca mi wróciła w 4 tygodnie 6 kg, ale jeśli będę wracać na 1900 – 2000 kcal to białko zostanie tak samo, węgle też, a tłuszcz na 170+. Nigdy nie byłam zdrowsza, nigdy ładniej nie chudłam (z tłuszczu, mięśnie robię i tak mimo redukcji). Inny świat. Nie słuchajcie telewizji ani gazet. Jak widzę jak mówią o zdrowych ziarnach z pełnego przemiału to mam ochotę wyrzucić telewizor. Stek bzdur pisany i mówiony pod koncerny. Cholesterol? Jem karkówkę, masło, mielone z łopatki, orzechy, oliwę, smalec, boczek pieczony, 6 jajek dziennie i ryby + całą masę tłustych serów (30-60%) + mascarpone z orzechami i kakao na deser. Cholesterol wręcz wzorowy. A wierzyłam nie wiem czemu w carb cycling i inne bzdury. Nie mam napadów wilczego głodu, jem do 5h a nie co 2,5 (ledwo zjadłam a tu głód), jak widzę słodycze mam odruch wymiotny. A potrafiłam na głodzie węglowodanowym 1,1 bakaliowych grycanków wrzucić w 30 minut… Inne życie. Inna jakość.

      • sylwia

        a jaką masz grupe krwi?

  • Iza

    Czytałaś Nowoczesne zasady odżywiania Campbella? Ja tak i jestem w szoku. Robiłam z Tobą detoks cukrowy. W jego trakcie zwiększyłam ilość spożywnego mięsa, nabiału i jajek (oczywiście wszystko z „dobrych” źródeł), żeby mieć co jeść. Czułam się przez ten czas okropnie i byłam chora dwa razy. I to nie chodzi o to, że organizm się bronił, oczyszczał bla bla bla, bo ja rafinowanego cukru już dawno nie spożywam chodziło tylko o wyeliminowanie owoców. Ja wiem, że jesteś miłośniczką mięsa, ale w tej książce jest tyle badań i argumentów, że jestem całkowicie przekonana o tym, że ODSTAWIAM mięso i nabiał!!! Bo to one powodują choroby cywilizacyjne. A jeśli chodzi o to, że inni specjaliści twierdzą inaczej to w tej książce też jest rozdział o tym jak działa medycyna, przemysł i wszystko inne sponsorowne przez mięsożerców. Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania PO przeczytaniu tej książki. Pozdrawiam

    • Alis

      jeśli znacznie zwiększyłaś spożycie nabiału, to miałaś prawo czuć się okropnie

    • malwina

      Czytałam tą książkę i większość badań dotyczyła spożycia białka mleka krowiego : kazeiny- Campbell często we wnioskach generalizował pisząc „a więc wynika, że białko pochodzenia zwierzęcego” przy czym przy konkretnych badaniach pisał ” zbadano wpływ kazeiny”. Obecnie opublikowano wiele badań, które ukazują negatywny i osłabiający wpływ krowiego nabiału na organizm. Moim zdaniem autor potraktował badania wybiórczo- jest nawet taki blog , który krytykuje wnioski Campbella wyciągnięte na podstawie analizy badania chińskiego : autor nie zwrócił uwagi na korelację spożywania pszenicy i występowania chorób- jednak nie analizowałam tego bloga, więc nie wiem ile w tym prawdy. Co do badań prowadzonych w laboratorium większość też dotyczyła kazeiny i prowadzono je na szczurach, które to mogą reagować na pewne substancje inaczej niż człowiek, ze względu na swoje gabaryty, odżywianie itd. Co do owoców to uważam, że smak słodki jest potrzebny w naszym życiu a owoce świetnie tą potrzebę zaspokajają.

      • Olga

        To ja zachęcam do przeczytania pracy Denise Minger, ktora obaliła The china study…
        I to że Campbell ma tytuł doktora jeszcze nic nie znaczy.

        • Iza

          Mówisz o tej dwudziestokilkuletniej studentce? W Internecie można dużo wyczytać, słyszłam nawet, że jej blog jest fikcyjny. Nie wiem jak Ty, ale ja wolę rzetelne źródło informacji – książki. Nie wiem, może się mylę. Muszę bardziej wgłębić się w temat. Już zamówiłam następne książki. Książka Campbella to pierwsza tego typu i nie przeczę, że wywarła na mnie ogromne wrażenie i może nie powinnam opierać się na opinii jednego człowieka.

          • dejw_b

            Blog jest jak najbardziej prawdziwy. Dziewczyna wydała niedawno książkę „death by food piramid”. Wiek moim zdaniem nie dyskredytuje. Król jest nagi jak w tej bajce. Cambell nigdy nie poprawił i nie wytłumaczył się z błędów w badaniach. Stwierdził tylko, że nikt kto jest młodszy od niego nie ma prawa go krytykować. Logika sześciolatka.. Kolejną prawdą jest to że China Study prawie nikt nie czytał, ba! nawet nie miał w rękach. W trojmieście nie znalazłem w ŻADNEJ bibiliotece. Jeśli rzeczowa krytyka nie ma znaczenia, to możemy się jeszcze odnieść do autorytetów – krytyki Chrisa Masterjohna dr Harwardu oraz dr Mercoli. Chyba że też są fikcyjni? ;) Im mniej religii a więcej nauki będzie w dietetyce to będzie nam się żyło stanowczo lepiej i zdrowiej. pozdrawiam

          • Olga

            Dokładnie!

            No i – co wiek Denise ma tu do rzeczy?
            A np. Sarah Ballentyne i jej badania dot. chorób autoimmunologicznych? Dr. Terry Wahls która wstała z wózka i moze prowadzić normalne, aktywne zycie pomimo stwardnienia rozsianego?

          • Ateora

            Lepiej nauczyć się statystyki aby samemu zweryfikować kto ma rację Denise czy Campbell. No i antropologia może pomóc nam to rozstrzygnąć:-) Dowody naukowe są bardzo ważne i antropologia rzadko kiedy manipuluje w przeciwieństwie do naukowców, którzy chcą udowodnić swoją tezę:-) Podstawa Denise jest wiarygodna bo w końcu analizowała badania jako zapalona wege.
            Jeśli ktoś źle się czuję po białku to może tylko oznaczać, że może jemu brakować kwasu solnego albo enzymów trawiennych do trawienia białka. Warto się z tym zmierzyć bo organizm kobiet potrzebuje dobrej jakości białka, zwłaszcza nasza tarczyca.
            A autorka powołała się na materiały poprzez które dotrzemy do badań, jeśli tylko chcemy:-)

  • Grzegorz

    Przy okazji: Piszesz że wykonujesz badania regularnie. Czy mogłabyś się podzielić jakie to badania i jak często je wykonujesz?

    • Standardowa morfologia, lipidogram, panel tarczycy. Częstotliwość różnie, zwykle co pół roku a jak coś się dzieje to częściej.

  • AAA

    Ja też już sama nie wiem co mam jeść. Przeszłam na dietę bezglutenową, bez nabiału i jeszcze kilka innych eliminacji i na pewno czuję się lepiej. Co prawda przerzuciłam się mocno na kasze bezglutenowe i wszędzie je dodaję, bo nie mam pomysłów na to co innego jeść. Moja dieta faktycznie jest chyba w 80% węglowodanowa i to mnie martwi, bo czy to warzywa, czy owoce czy te kasze to wszystko węglowodany. Na obiad jem kawałek mięsa lub ryby, bo tylko na tyle mnie stać, poza tym nie kocham mięsa by jeść go notorycznie, a tak to białka chyba innego nie spożywam, bo nawet fasoli nie mogę, soczewicy ani ciecierzycy (eliminacja). Dyskusja odnośnie spożywania mięsa interesuje mnie o tyle, że u nas w rodzinie wielu osobom udało się poczuć lepiej na diecie zgodnej z grupą krwi! Czyli grupa A powinna być absolutnie na diecie wegańskiej, a np. grupa ‚0’ na diecie białkowo-tłuszczowej, węglowodany głównie z warzyw, żadne tam ziarna i inne cudy. Coś w tym jest, naprawdę! Jest tyle pomysłów na odżywianie co ludzie na świecie i to mnie martwi, bo człowiek sam już nie wie co ma jeść. Co do artykułu to się zgadzam, nasycone do smażenia, a reszta na zimno.

  • jagoda

    Kasiu, a jak sa niskie TG, a wysoki HDL? U mnie ten stosunek wynosi 0,15.

    • To świetnie :)

      • Ala

        No właśnie, odebrałam wyniki syna lat 11 (od 7 miesięcy na paleo). Cholesterol całkowity 205 a z obliczeń TG/HDL wychodzi 0,5, to dobrze?

  • paula

    Jakiej firmy olej kokosowy polecasz? Lepiej nierafinowany czy rafinowany?

  • Karolina Katarzyna Krajewska

    Ja mam 1045 trojglicerydow. :-(

  • Weronika

    Wszystko fajnie, ale czy Ty przeanalizowałaś dostępne badania naukowe na temat wpływu kwasów nasyconych vs nienasyconych? Z tego co widzę oparłaś ten artykuł o zaledwie jedno badanie, reszta to jakieś blogi, no i strona guru paleo. W taki sposób nie można wyciągać wniosków na temat działania czegokolwiek na ludzki organizm, a Ty to właśnie robisz. Mnie przekonują fakty, a tutaj ich nie ma.

    • IM

      Tłuszczowo-cholesterolowa hipoteza też jest oparta na jednym badaniu, którego wyniki były dobierane w taki sposób, żeby potwierdzały założoną hipotezę… W ogóle wiele teorii obecnie obowiązujących oparte jest na pojedynczych badaniach tylko odpowiednio nagłośnionych… O tym, żeby się przekonać, że tłuszcze nienasycone nie nadają się do smażenia wystarczy zapoznać się z biochemią… To, że do oddychania niezbędny kest swobodny ruch klatki piersiowej nie trzeba udowadniać dziesiątkami badań… Pewne rzeczy sa oczywiste i naturalne…

  • Ania

    Trafiłam tu przez przypadek, ale o rety, nie ma to jak się opierać na jednym czy dwóch artykułach… W czasie smażenia przyspieszone są procesy utleniania, powstają rodniki, a następnie wtórne produkty utlenienia, które mogą być niebezpieczne dla organizmu człowieka. Smażenie (szczególnie zanurzeniowe) powoduje również zmniejszenie ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych, ilości witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, intensyfikuje barwę oraz zwiększa
    zawartość wolnych kwasów tłuszczowych, związków polarnych i polimerów. Smażenie więc ogólnie nie przynosi wielu korzyści, ale nie o tym chciałam.
    Olej kokosowy ma niski punkt dymienia, gdzie olej zalecany do smażenia powinien charakteryzować się punktem dymienia min. 220oC. Ok, ma sporo nienasyconych kwasów tłuszczowych, przez co jest bardziej stabilny oksydatywnie, ale nie można opierać się tylko na tym, bo podczas smażenia zachodzą również inne procesy, niż autooksydacja czy utlenianie fotosesybilizowane. Nie rozumiem tej całej akcji anty-rzepakowej… Od kiedy wycofano olej rzepakowy wysokoerukowy, a produkuje się olej tzw. „00” rafinowany zawiera on bardzo małe ilości szkodliwych glukozynolanów i duże ilości kwasu oleinowego, który dzięki temu, że jest jednonienasycony, jest stabilny termicznie, a do tego ma właściwości prozdrowotne. Cechuje go również wysoki punkt dymienia, co jest ważne podczas procesów smażenia. Do tego olej rzepakowy ma najlepszy skład i stosunek kwasów n-3 do n-6. Polecam literaturę stricte naukową, opartą na konkretnych badaniach + zagłębienie się w chemię żywności.

    PS. Nazwa trójglicerydy/triglicerydy nie jest uznawana za poprawną, powinno się używać sformułowania triacyloglicerole.

    • Dokładnie o tym samym pomyślałam, tu kluczowy jest punkt dymienia. Dlatego do smażenia wybieram najczęściej olej z pestek winogron

  • molla

    do smażenia olej sezamowy, miliardy Azjatów nie mogą się mylić

  • molla

    czy jest na sali ktoś, kto przejrzał chociaż odżywianie dla zdrowia Pitchforda?polecam

  • ______________________________________________
    CHOLESTEROL, TŁUSZCZE: ŚWIETNE INFORMACJE ORAZ CAŁA DYSKUSJA: SKORZYSTAŁAM! ♥♥♥♥♥

    ______________________________________________

  • michu

    36lat 1,77cm 79kg cwicze ,biegam
    Mam hashimoto plus stwierdzona od niedawna insulinoopornoscwyniki przy diecie typu
    1) owsianka rano
    2) bułka banan sok marchewka
    3) kasza pierś kurczaka surówka
    4) twarożek plus warzywa czasami kanapka

    cholesterol calkowity 220
    HDL 54,7
    LDL 140,7
    Trójglicerydy 109,4

    Od miesiąca dieta :
    1) b/t (np:jajecznica 3jaja,warzywa 3kabanosy drób konspol)
    2) b/t (mieszanka sałat ,pół awokado,warzywa,pól makreli)
    3) b/t (schab lub karkówka na maśle klarowanym + warzywa)
    4) węgle z małą ilością tłuszczu np bana , pomarańcza ,kiwi plus mleko kokos + przyprawy

    Smażę tylko na oleju kokos i maśle klarowanym,do warzyw dodaje olej lniany lub oliwę z oliwek exra virgin

    Przez miesiąc zero cukru białego ,skrupulatnie sprawdzanie etykiet w kiełbasach żeby nie było glukozy,cukru,sacharozy,syropu gluk-fruk)

    Wyniki
    Cholesterol 250
    HDL 66,6
    LDL 164,2
    Trójglicerydy 96

    Troszkę martwi mnie ilość cholesterolu i wzrost złego niby stosunek jest lepszy był 2,0 a jest 1,44.