Jeśli, tak jak ja, kupujecie wiejskie kurczaki to wiecie, że kryją one specjalną niespodziankę. Podroby! Wielu ludzi nie do końca wie co z nimi zrobić, niektórzy się boją a jeszcze niektórzy zostawiają u sprzedawcy na targu (a potem zyskuję ja!).
Kiedyś kompletnie nie miałam pomysłu na śniadanie a akurat był jeden z tych jajowstrętnych dni (tak, mi tez się zdarza). W lodówce czaiły się dwa komplety kurzych wnętrzności i puszka passaty. Postanowiłam więc coś z tego wyczarować, najlepiej szybko, bo spieszyło mi się do pracy.
Efekt – gulasz z podrobów – przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Zajadałam się aż trzęsły mi się uszy. Na szczęście miałam całą porcję dla siebie bo K. słysząc odpowiedź na zadane pytanie „co jemy na śniadanie?” („kurze wnętrzności„) czym prędzej zrobił sobie omlet ;)
Spróbujcie koniecznie a już nigdy nie wyrzucicie prezentów z brzucha kurczaka!


