Teksty, które każdy bezglutenowiec zna na pamięć #1

Bywają takie dni, że boję się nagłego braku natchnienia do blogowych tekstów. Zwykle niedługo potem w moim codziennym życiu zdarza się coś co po prostu każe mi usiąść i podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami. Tak było i tym razem.

Ci z Was, którzy śledzą bloga i moją stronę na facebooku wiedzą, że kolejny raz podjęłam się zorganizowania Wigilii i tym razem była to 100% paleo uczta. Część z nas ze względów zdrowotnych po prostu odżywia się bezzbożowo a pozostali …hmmm powiedzmy sobie szczerze, że nie ucierpieli na braku pierogów, uszek i tradycyjnych ciast. Wszyscy wyszli najedzeni ale nie obciążeni nadmiarem mącznych potraw.

Wigilijne menu sprowokowało kilka dyskusji na temat odżywiania. Dyskusje były żywiołowe a ja zyskałam kilka tematów na bloga. Jeden z nich wymaga dokładniejszego researchu więc dzisiaj, przyznam bez bicia, pozostając w klimacie świątecznego lenistwa, zaserwuję Wam temat lżejszy ale życiowy.

Generalnie osoby znajdujące się w moim otoczeniu są zaznajomione z moim sposobem odżywiania i wiedzą, czego nie mogę a co mogę jeść. Tak mi się przynajmniej wydaje bo czasem z ust znajomych lub rodziny padają stwierdzenia czy pytania, na które reaguję głębokim westchnieniem. Oto one. Teksty, które słyszy każdy żyjący na diecie bezglutenowej, bezzbożowej, paleo itp.

O biedaku! Przecież Ty nie masz co jeść!

Owszem, jeśli Twoja dieta ogranicza się do kanapki z dżemem na śniadanie, drożdżówki na drugie śniadanie i makaronu na kolację to zgodnie z Twoim jadłospisem jestem skazana na śmierć głodową. Ja jednak nauczyłam się wykorzystywać to co najlepsze z warzyw, jaj, mięsa (w tym ryb), orzechów i owoców i radzę sobie całkiem nieźle. Na dobrą sprawę dopiero po przejściu na paleo pozbyłam się nękających mnie codziennie dolegliwości. Otworzyłam się kulinarnie na ogrom smaków i kombinacji dzięki czemu i mój blog rozkwitł. I właśnie wtedy zaczęłam podchodzić funkcjonalnie do jedzenia. Nie jem tylko po to, żeby jeść. Jem po to, żeby odżywić swój organizm.

Nie jedząc zbóż pozbawiasz swój organizm źródeł niezbędnych składników odżywczych!

I znów. Nie rozumiem skąd takie obawy o moje zdrowie biorą się u osób stosujących monodietę zbożowo – cukrową. Zboża nie wnoszą w naszą dietę żadnych unikalnych wartości odżywczych. Wszystkie te wartościowe składniki można znaleźć w warzywach, mięsie (szczególnie w podrobach) i jajach – nawet  w większych ilościach niż w przypadku zbóż. Ten zarzut męczył mnie już nie raz więc napisałam odpowiedź w formie artykułu: Czy zboża są nam niezbędne do życia?

Nic Ci się nie stanie jak zjesz raz na jakiś czas

Po pierwsze – konsumowanie pierogów, chleba, pizzy, ciasta nie jest mi niezbędne do szczęścia. Nie zjem tez rosołu z makaronem, by zrobić przyjemność gospodarzowi imprezy. Znam wiele innych sposobów na wniesienie odrobiny radości w życie i oddanie szacunku otaczającym mnie ludziom. Fakt, nic mi się nie stanie jeśli raz na jakiś czas zjem bezzbożowe ciasto, deser czekoladowy bez zbóż i nabiału czy torbę bakalii. Grzeszenie standardowymi smakołykami jest jednak poza moim zasięgiem (i celowo nie użyłam tu słowa „niestety”). Jeśli Cię posłucham to po chwilowej przyjemności dla kubków smakowych i podbudowaniu ego gospodarza po krótkim czasie będę kiepskim materiałem do wspólnego biesiadowania i rozmów. Mój organizm bardzo szybko zareaguje na obecność nieproszonych gości bólem i dolegliwościami układu pokarmowego. Przez kilka kolejnych dni będę się z nimi zmagać, moja waga pokaże co najmniej dwa dodatkowe kilogramy a całkiem możliwe, że w moim organizmie zapanuje stan zapalny co objawi się najprawdopodobniej ostrym bólem i obłożeniem zatok. Całkiem możliwe, że przez najbliższe pół roku będę pozbywać się tych nieproszonych gości więc gra nie jest warta świeczki.

zlotowlosa

 

Możesz sobie przecież wybrać mięso z makaronu / makaron z zupy itp.

Do tej pory słysząc tego typu propozycje nie wiem jak zareagować. Mam mieszane uczucia, gdzieś między zbliżającym się wybuchem płaczu a wybuchem śmiechu. Zdaję sobie sprawę, że chemia nie należała do najprostszych przedmiotów w szkole (sama się o tym przekonałam) ale zawsze wydawało mi się, że ktoś kto wie na czym polega gotowanie/pieczenie/smażenie ma świadomość tego, że wszystkie składniki potrawy łączą się w trakcie przygotowania. Dotyczy to również sałatek i surówek ze śmietaną, serem czy z grzankami. Co więcej. Osoby cierpiące na celiakię mogą reagować nawet po zetknięciu z naczyniami czy sztućcami pochodzącymi z kuchni zanieczyszczonej glutenem więc oferowanie tego typu rozwiązań jest co najmniej nie na miejscu.

To jakieś fanaberie! Przecież człowiek musi jeść wszystko!

Po części się zgodzę. Człowiek musi jeść. Musi dostarczać swojemu organizmowi makroelementy (aminokwasy egzogenne, tłuszcze, węglowodany) i mikroelementy potrzebne do prawidłowego funkcjonowania. Jak już wspominałam, zboża i nabiał nie są unikalne w tym względzie. Swój jadłospis należy kształtować w sposób świadomy i odpowiedzialny. Argument, że człowiek musi jeść wszystko szalenie mnie śmieszy bo jest przytaczany najczęściej przez osoby o niskiej świadomości dietetycznej. Człowiek jest wszystkożerny ale wszystko nie oznacza produktów ubogich w wartościowe składniki, przygotowywanych tak, że nic z tych wartościowych składników nie zyskujemy a także, przede wszystkich produktów szkodliwych dla organizmu.

 

To oczywiście nie wszystko, możecie się spodziewać kolejnych zestawień. Jestem pewna, że każdy z Was nie raz walczył z odruchowymi reakcjami na te i podobne teksty znajomych, rodziny czy zupełnie obcych osób. Jak Wy na nie reagujecie? Czy spotkaliście się z szokującymi pytaniami i uwagami, które Was zaskoczyły? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach!

P.S. Na zdjęciu głównym jestem ja. Żyję i mam się dobrze ;)

Powyższy artykuł ma charakter edukacyjny i nie może być traktowany jako substytut fachowej wiedzy lekarskiej/specjalistycznej. Autorzy cookitlean.pl nie biorą odpowiedzialności za sposób wykorzystania zawartych w nim informacji przez czytelników.

Podziel się z innymi, udostępnij ten wpis!
  • Kittlyn

    W sama porę… W święta ojciec zrobil mi awanturę kiedy zobaczył ze kazda potrawa dla mnie jest bez glutenu. Ze sie krzywdzę, ze musze jeść zboża Itp… Teraz mam mu co pokazac, dziekuje! :)

  • Hera213

    A potem po czasie czlowiek slyszy juz tekst-no tak przeciez Ty nie jesz nic normalnego:-) i zawsze z tylu glowy kolacze sie mysl aby powiedziec- ze wszystko oryginalne jest lepsze plyty kompaktowe i jeansy i Ty Tofiku:-)

  • mania

    Haha tak tak a wez wytlumacz ludzia dlaczego Twoje dziecko nie je glutenu czy nabialu…zawsze wychodze na wyrodna matke :-) a tak mam pytanie ze strony chemicznej: jak „silny” jest gluten? Moj partner je czasem chleb czy musze szorowac blaty I deski plynami czy wystarczy woda czy moge dotykac chleba? A noze? Wszystko myje tak czy siak ale sie tak ostatnio zastanawialam bo ciagle cos mnie uczula I nie wiem co :-) dzieki I pozdrawiam x

    • Anka Anna

      To może ja odpowiem. Mam celiakię, więc mam w tym doświadczenie. Sztućce i talerze trzeba dokładnie wyszorować lub najlepiej wyparzyć, no i jeśli w kuchni w której jesz ktoś używa mąki, czy bułki tartej to najlepiej tuż przed użyciem myj wszystko z czego lub czym zamierzasz jeść. Garnki w których gotujesz szczelnie zamykaj pokrywką. Deseczki powinniście mieć osobne, tak samo jak mikser, absolutnie nie wolno Wam używać tego samego. Ja nie wyobrażam sobie na co dzień funkcjonowania w jednym mieszkaniu z kimś glutenowym. Musielibyśmy mieć osobne kuchnie najlepiej.
      Oczywiście piszę o oboszczeniach dla osób chorych na celiakię. Przy innych schorzeniach nie trzeba być aż tak restrykcyjnym, ale lepiej na wszelki wypadek umyć talerz czy widelec tuż przed użyciem i nie przygotowywać w tym samym czasie w jednej kuchni jednocześnie czegoś glutenowe i bezglutenowego

      • mania

        dziekuje serdecznie :) temat juz obgadany i plan dzialania ustalony :)

        • Ateora

          Dodam, że dotykanie rzeczy glutenowych jak chleb czy klej może wywołać dokładnie takie same reakcje jak zjedzenie glutenu: biegunka, ból brzucha + reakcje skórne. Mi po krojeniu chleba glutenowego robiły się takie otwarte głębokie rany do mięśni na palcach u rąk które trzymały chleb podczas krojenia. Wpadłam na to że to przez gluten jak mój glutenowy mąż wyjechał na miesiąc i nagle wszystko mi się wygoiło bo nie miałam kontaktu z glutenem.
          I dotyk kleju też mnie załatwił, reakcja skórna + biegunka i ból brzucha. Naklejałam naklejki i od czasu do czasu dotykałam palcami warstwy kleju na naklejce.
          Jak tylko mąż odstawił gluten, i w domu nie musze czyścić kontaktów, pilotów do telewizora po glutenowych przekąskach objawy skórne zniknęły:-) W pracy z kolei czujnie sprawdzam kto zjada palcami kanapki a potem brudzi klamki i jakoś to omijam:-)

    • Agata

      Jeśli masz celiakię to musisz wyrzucić gluten z domu. Włącznie z kosmetykami na bazie pszenicy. Te same naczynia, deski do krojenia, blaty szkodzą. To z pewnością. Z kliniczną alergią jest tak samo. Jeżeli natomiast odstawiamy gluten bez jakichś gwałtownych i jasnych przyczyn to sprawa robi się skomplikowana – może się okazać, że śladowe ilości glutenu Ci nie szkodzą i jest ok, a może się okazać, że po odstawieniu spożywanego glutenu organizm się uwrażliwi i nawet taka ilość zacznie Ci szkodzić. Lepiej wywal gluten z kuchni, wszyscy skorzystają ;)

      • Agata

        „a może się okazać, że po odstawieniu spożywanego glutenu organizm się uwrażliwi i nawet taka ilość zacznie Ci szkodzić” – gwoli wyjaśnienia, bo chyba namotałam ;) Chodzi mi o mechanizm alergiczny – gluten szkodzi, ale organizm się męczy radząc sobie z tym. Po odstawieniu glutenu organizm może odsapnąć, bo już nie musi bronić twierdzy i nagle okazuje się, że średnio daje radę nawet z małą ilością szkodliwej substancji. Tak łopatologicznie ;)

        • mania

          no no no wlasnie to moj przyklad :) odstawilam aby sprawdzic teraz bym chyba umarla :)

    • Mój mąż też je pieczywo od czasu do czasu ale zawsze poza domem :)

    • Jak u nas po 4 latach bólu i gorączki „bez przyczyny” okazało się, że to uczulenie na gluten, mleko, jaja i drożdże to nie raz słyszałam, że krzywdzę dziecko, bo nie je tego co wszyscy. A ja wreszcie zaczęłam jej pomagać, a nie ją krzywdzić. Skończyły się choroby, bóle brzucha i gorączki. Jednak znajomi i tak dokarmiają, tłumacząc, że jak raz zje cukierka to nie umrze. Ile w przedszkolu się nasłuchałam, że dzieci w nagrodę dostają słodycze a moja nie może i jest nieszczęśliwa. Ratunku, po 1 w nagrodę słodycze a po 2, jak można wmawiać dziecku że jest nieszczęśliwe to mamusia staje na głowie, żeby miało zdrowe jedzenie :(

      • Współczuję :(

      • mania

        my z mloda od samego poczatku paleo. Ja w ciazy bylam przez polozna katowana ze przeciez nie moge donosic ciazy bedac bez laktozy i na niskich weglach. Mloda urodzila sie duza i zrowa :) bez wzdec, kolek i cudownie spica. Teraz tez rozwija sie fantastycznie i wogole nie choruje i jej ulubione zarcie to watrobka brokuly i szpinak :) , ale musialam za kazdym razem tlumaczyc wszystkim czemu tak wiec wybralam krotsza droge – mowie ze ma alergie :) a w zlobku na szczescie nie karmia slodyczami wrecz przeciwnie :) pozdrawiam i gratuluje wytrwalosci :)

  • Marta M

    Jestem nie tru paleo bo niskozbożowa (tzn ryż, czasem gotowe bezglutenowe) i ziemniaczana.
    Mam cudowną rodzinę! Mama zaakceptowała, tata nie gotuje więc nie ma wiele do powiedzenia. Babcia boi się więc dla mnie nie gotuje ale przynajmniej nie zmusza.
    A dyskusja ze znajomymi jest non stop, właśnie „zdejmiesz sobie panierkę”,”odrobina nie zaszkodzi”. Zaszkodzi. Nie warto. Nie umiem rozmawiać, wdaję się w niepotrzebne dyskusje.

    Czekam na następne wpisy!

  • Ja zwykle mam ochotę takimi ludźmi mocno wstrząsnąć. Uderzyć. Serio, te emocje, to ich niedoinformowanie, przekonanie o swojej wyższości, a moim nieszczęściu, albo co gorsza- że jestem ograniczona… dosłownie się gotuję… tego się nie da stłumić,nie da się przejść ku temu obojętnie, szczególnie, jeśli są to bardzo bliscy mi ludzie… High five Kasia! :)

    • Rozumiem Cię doskonale, ale czasem nie warto reagować impulsywnie :)

      • Oczywiście, że nie warto, ale tego muszę się jeszcze nauczyć :D

  • Anatole

    A miesko i podobny Myslisz takie zdrowe sa? Haha, same antybiotyk i i szpitala je chemia. Chyba ze ze wsi masz. Na eko nie licz bo tylko chwyt marketingowy dla naiwnych ktorzy nie wiedza co z Kasa zrobic a za duzo Bialka miesnego czyli to na czym paleo polega to fundowanie sobie zakwaszenia i choroby nerek. A owoce I warzywa pryskane ze sklepu tez mi zdrowe….. Nie zjesc uszek na wigilie. Chyba trzeba byc calkiem glupim by z tej pysznosci rezygnowac.

    • Tak, wyobraź sobie, że mam ze wsi. Polecam zapoznać się z więcej niż jednym materiałem na blogu i potrenować czytanie ze zrozumieniem zanim napiszesz kolejne bzdury i kogoś obrazisz.

  • Anatole

    A twoj organizm reaguje bolem na pewne pokarmy bo juz go wyjalowilas na tyle ze jest wyniszczony. Skoro zle reaguje na powrot do normalnego jedzenia boli cie brzuch tzn ze masz cos chorego. Bo inaczej by cie nie bolalo

  • gatta

    Mamy samych ekspertów żywieniowych wokół siebie ;) Trzeba po prostu konsekwentnie odmawiać i się nie tłumaczyć. Ja nie mam celiakii, ale ze względu na ciężkie dosyć schorzenie wątroby bardzo uważam na to co jem i do tej uwagi przyzwyczaiłam otoczenie. Po jakichś 5 latach uznali, że jednak nie umrę z głodu i niedoborów ;) CIERPLIWOŚĆ. Tylko to nas ratuje :)

  • B.

    Ale się uśmiałam :))) trzeba bym chorym na umyśle aby bać się jeść z talerza w ktorym były ziarenka,makaronik itd. To co niby makaronik i ziarenka mają nóżki i wbiegną wgląb sztućców i talerza? no większej bzdury to od wiekow nie słyszałam. Ludzie bądzcie zdrowi umysłowo i nie piszcie takich bzdur bo to jest niedorzeczne. Może niebawem nie dotkniesz mąki bo ci przejdzie do jelit… paranoja i jakas obsesja trzeba wpierw mózg wyleczyć z toksycznych lęków bo jeśli nie to moze być źle. Lepiej poradzić się psychiatry czy to normalne…

  • M.

    Dla mnie chyba najbardziej przykry tekst to „ale przecież wszyscy normalni ludzie to jedzą”
    Super,to ja jestem nienormalna czy o co chodzi?
    Ehhhh dobrze,że coraz więcej ludzi zdobywa świadomość jedzenia!

  • Udało mi się już jakoś wpłynąć na znajomych i wiedzą, że nie jadam nic z glutenem. Niestety nie mam wpływu na to jak wygląda w ich kuchni. Ostatnio będąc niby nic oczywiście z glutenem nie było, ale… swoje odchorowałam więc gdzieś był mimo, że nie bez pośrednio dodany. W domu pilnuje co, gdzie i z czym jest robione więc czasem z niej emigruje ze swoimi potrawami. Rodzina jednak już się przyzwyczaiła. Myślę, że jak ogłoszę jeszcze większe pilnowanie się to też zaakceptują. A tak po za tym właśnie rozmawiając przed świętami ze znajomym, właśnie mi mówił, że jak sobie raz pozwolę to nic się nie stanie.

    P.S. Takie pytanie. Tyjesz tak jak piszesz po zjedzeniu glutenu lub czegoś z nim? Przepraszam, że dopytuje ale mam wrażenie, że mam to samo tylko nikt mi nie wieży. Z zatokami też mam podobnie.

    • Hej, nie wiem czy to jest kwestia tycia. Podejrzewam, że to raczej zatrzymanie wody w organizmie. Szczerze mówiąc nie analizowałam co to jest. Po kilku dniach waga wraca do normy, zatoki nie zawsze ;)

      • Ateora

        Mam wrażenie, że to taki rodzaj opuchlizny. Jak tylko jest coś glutenowego nawet w tabletce na tarczycę co mi się zdarzyło to obrączka na palcu już mi nie chciała zejść i to w sumie z 2 godziny po jej zażyciu. I niby ta opuchlizna schodzi jeśli się nie zjada glutenu ale szybciej się pojawia niż schodzi:-(

  • gin

    Nie jestem na diecie bezglutenowej (w ogóle nie jestem na diecie, bo nie lubię), ale miewam różnych gości. Zawsze pytam, czy ktoś czegoś nie może jeść i staram się przygotowywać posiłek tak, żeby nikomu nie zaszkodził. Ale maksymalnie mnie wnerwia, gdy ktoś mi mówi, że jest uczulony na gluten na przykład, ja staję na głowie, żeby posiłek był „bezpieczny”, a później się okazuje, że to tylko chwilowa fanaberia i ten ktoś znów je produkty z glutenem. Jeśli ktoś jest chory, to ja to naprawdę rozumiem, ale jeśli ktoś wybrał nie jedzenie glutenu ot tak sobie, a ode mnie wymaga dużego poświęcenia w przygotowaniu posiłku, uważam to za złośliwe i naprawdę nietaktowne. Nie widzę powodu, dla którego ja mam sterylizować moją kuchnię, bo ktoś ma akurat w tym momencie jakąś fantazję dotyczącą diety (która za rok, dwa, trzy się zmieni, bo co innego będzie modne).

    • Ludzi niepoważnych nie brakuje na tym świecie ;) Natomiast uważam, że rezygnacja z glutenu to nie tylko kwestia celiakii i nietolerancji. Każdy ma prawo z niego zrezygnować i jestem pewna, że zauważy pozytywy. A jak ktoś nie jest w stanie, mimo tych pozytywów, wytrwać to już jego sprawa i nie dziwię się, że może to działać na nerwy zwłaszcza jeśli ten ktoś zapomni poinformować gospodarza o powrocie do starych nawyków i gospodarz będzie sobie żyły wypruwał, żeby sprostać dotychczasowym wymaganiom ;)

      Co do gości i stawania na głowie. Miewam w domu pewnego gościa, który nie je tego co przyrządzą inni bo nie. Nie ze względu na chorobę, nie nietolerancję. Po prostu ma głęboko zakorzenioną, od dzieciństwa, niechęć do wszystkiego poza stałymi produktami. Na początku stawałam na głowie, żeby tego gościa zadowolić. Teraz się już nie przejmuję. Robię wspólny poczęstunek dla wszystkich i nie zachęcam go do jedzenia. Zje to zje a nie to będzie głodny ;)

      • gin

        Oczywiście, że każdy ma prawo, i ja to szanuję :) Tylko najczęściej ci, którzy krzyczą najgłośniej, są najmniej konsekwentni, i jeśli ma to na mnie bezpośredni wpływ (czytaj: wyparzanie kuchni i te sprawy ;)), to się później budzą we mnie mordercze instynkty ;)

  • ewa kowalska

    Nie tylko celiakia wyrzuca gluten z jadłospisu.
    W tym, roku po raz pierwszy robiłam wigilię i menu świąteczne dla hashimotki. Po wielu latach szukania przyczyn złego samopoczucia, w końcu zdiagnozowano córkę. Ostry przypadek hashimoto. Same szukałyśmy diety, która zniweluje choć trochę złe samopoczucie. Żywność bez glutenu ma inny smak, ale były pierożki , były ciasta ryżowo-kukurydziane, choć przyznaję , ze przy tej chorobie trzeba odrzucić laktozę i mnóstwo warzyw , bek których do niedawna nie wyobrażałam sobie istnienia mojej kuchni. Ukochane gołąbki zawijałam w liście winogronowe :).
    Moim największym problemem są zakupy.Mieszkam w małej wsi i jak większość wie, nawet mąki nie kupię, ale co się nie robi dla swojego dziecka?

    Zdrówka zyczę wszystkim bezglutenowcom :))

    mania….gluten to paskudna zaraza, najlepiej mieć osobną szklaną deskę dla chorego. Ja stworzyłam zestaw osobnych naczyń potrzebnych dla hashimotki.

  • Kasia

    Niefajne jest też zakładanie, że niejedzenie pewnych grup produktów to oznaka wyłącznie chęci schudnięcia, a jeżeli osoba jest dodatkowo szczupła – to zakładana jest czasem niezdrowa lub nawet obsesyjna chęć schudnięcia. Ciężko się z tego szybko wytłumaczyć.

    • Zgadzam się w 100% ! To niestety plaga naszych czasów. Z drugiej strony to działa tak samo. Ludzie myślą tylko o tym, żeby schudnąć. Tymczasem powinni zacząć od myślenia o zdrowiu bo ich nadwadze lub tym bardziej otyłości na pewno towarzyszą schorzenia nabyte przez lata zaniedbań.

  • Charlie

    O, to „jak zjesz raz na jakiś czas, to nic ci się nie stanie” doprowadza mnie do szału. Ale najbardziej, najbardziej na świecie denerwują mnie te momenty, kiedy chodzę po kuchni, zaglądam do szafek i marudzę, że nie wiem, co zjeść, na co mój własny, prywatny chłopak, w pełni świadomy, że zbóż nie jem, beztrosko mi mówi „zjedz kanapkę”. O ile kiedyś mnie to bawiło, tak teraz witki opadają.

  • daria

    zjedz trochę, na pewno nie zaszkodzi ;)) to mój ulubiony

  • Ateora

    W 1921r Holst i Frohlich z Oslo ogłosili wyniki ciekawego (moim zdaniem) eksperymentu. Karmili oni świnki morskie samymi ziarnami zbóż. Eksperymentowali z ziarnami pszenicy, owsa, jęczmienia, kukurydzy, ryżu. Świnki po 20-40 dniach zdechły:-( Wcześniej jeszcze świnki miały objawy szkorbutu.
    Naturopaci twierdzą, że po to ziarna mają skorupę, żeby człowiek ich nie tykał:-)

  • Jak ja to znam! Już nie jestem na diecie bezglutenowej – bo się okazało, że nie muszę być, ale ile razy słyszałam, najczęśniej od babci ” no weź kawałek, nic Ci nie będzie”, albo „Ty biedaku, Ty nie możesz NIC jeść” Masakra!

  • JakubO

    Zabrakło mojego ulubionego: „ale na opakowaniu było, że występują tylko śladowe ilości”

  • najtinajn

    Taaak, ‚odrobina nie zaszkodzi’ / ‚nie masz co jeść’, skąd to znam… :/ Wprawdzie nie jestem bezglutenowcem, aczkolwiek mam dość ostrą i rozległą alergię pokarmową (nie toleruję ryb i owoców morza, większości owoców, części warzyw, niektórych zbóż i przypraw, sporej części nabiału – stąd jakakolwiek ‚konkretna’ dieta u mnie odpada, staram się jeść wszystko, czego organizm nie odrzuca) – i ile razy słyszałam pytania z serii ‚to co ty właściwie jesz’… >.<

    Anyway, nie wiedziałam, że nawet kontakt ze 'skażonymi' glutenem naczyniami może wyrządzić celiakowi tyle szkody… dzięki za przydatną informację!

  • Ja najbardziej lubię „o jezu Ty też jesteś na tej modnej diecie bezglutenowej”?
    Taaa..

  • Karola

    Wykrakałam sobie :) Udostępniłam dziś ten wpis na fb, a kilka godzin później poszłam z wizytą do rodziców, akurat byli goście – rodzina, znajomi. Czy muszę opisywać co mówili (bo wypłynął temat mojej diety)? Hehe, zupełnie jakby przeczytali to wszystko i nauczyli się na pamięć. A ja wróciłam z bólem żołądka i łzami w oczach..

  • Nais

    Otóż to! Szukam przyczyny swoich dolegliwości, m.in. poprzez eliminację glutenu, i zwłaszcza w pracy ciąglę słyszę że sobie szkodzę. Paradoks, mam chory, często bolący brzuch i ostatnio coś mi się pogorszyło, nie dalo się ukryć złego samopoczucia – usłyszałam, że to na pewno od tego mojego odchudzania… A tak poza tym to słyszę też wszystkie wyżej wymienione teksty. Najczęściej od osób, które cmokają nad kalorycznością wszystkich tych deserków ryżowych, drożdżówek etc., których jednocześnie nie umieją sobie odmówić. Otoczenie uważa, że wydziwiam.